Beskidzka Mama Bloguje

Rodzina z pasją | „Bo rodzina to jest siła!”

Testując dla Was ofertę Hotelu Bania [TUTAJ] i Term Bania [TUTAJ] w Białce Tatrzańskiej, nie miałam jeszcze wtedy pojęcia jak niesamowita rodzina stoi za tym biznesem. Rodzina to jest siła! A ta historia pokaże Wam dlaczego. 

Rodzina to jest siła

Ich kreatywność, góralski upór i pasja doprowadziły nie tylko do powstania rodzinnego imperium, ale sprawiły, że miejscowość Państwa Dziubasików, z zabitej dechami „dziury”, zyskała rangę kurortu narciarskiego, z rozbudowaną bazą wyciągów, wodami termalnymi i 4* hotelem. Tak, to wszystko dzięki tej jednej rodzinie…ale od początku.

Spacerując hotelowymi korytarzami, gdzie na każdej ścianie królują rodzinne fotografie, czuję jakbym przenosiła się w czasie…

… Jest rok 1955. Karol Dziubasik kupuje ziemię w Białce Tatrzańskiej – 3,5 ha, pod rolnictwo. Pięć lat później pierwsi letnicy spędzają u niego wakacje. Jego syn – Józef, wraz z żoną Janiną, dochodzą do wniosku, że szansą dla całej rodziny jest właśnie turystyka.

Karol Dziubasik kupuje 3,5ha – od tego wszystko się zaczyna

Kiełbaski i pierwszy orczyk

Zaczynają skromnie. W latach 70. stawiają kiosk z kiełbaskami przy wyciągu, nieopodal domu. W 1981 roku Pan Józef Dziubasik, by zarobić lepsze pieniądze, jedzie do Niemiec. Wybucha stan wojenny. Małżeństwo traci ze sobą kontakt.  Pani Janina zostaje wtedy sama z dwójką małych dzieci. Po 6-miesięcznej rozłące Pan Józef  wraca z Niemiec i buduje swój pierwszy wyciąg. Dosłownie – buduje go sam!                             

Pani Janina i Pan Józef otwierają swoją pierwszą gastronomię.

– To była chałupnicza robota, w szopie. Doświadczenia żadnego nie miałem, tyle tylko, co podpatrzyłem u innych, o dobrych materiałach można było co najwyżej pomarzyć. Ale wyciąg działał. W sumie zbudowałem ich siedem, na różne stoki.

Pierwszy wyciąg orczykowy na Banii

Przełomowa Kotelnica

W latach 90. u podnóża stoku narciarskiego Państwo Dziubasikowie budują karczmę i pensjonat. Największą sławę i podziw zdobywa jednak Pan Józef kiedy udaje mu się zjednoczyć 50 białczańskich górali i doprowadzić do powstania ośrodka narciarskiego na Kotelnicy. W 2001 roku rusza tam pierwsza, duża kolej krzesełkowa. Do dziś jest to chyba najbardziej zatłoczony ośrodek narciarski w małopolsce. Ale to jeszcze nic.

Podziemny skarb

Państwo Dziubasikowie pragną ściągnąć do Białki turystów także latem. Szansę upatrują w wodach termalnych. Otrzymują zgodę na odwiert do 2.500 metrów wgłąb ziemi, ale tak naprawdę żadnej pewności, że coś tam znajdą. Specjaliści nie dają  bowiem stuprocentowej gwarancji… Kiedy na 2.440 metrze, w końcu tryska woda, Pani Janina ze łzami w oczach obdzwania pół wsi krzycząc – „Mamy wodę!” Tak naprawdę wiadomość ta, jak i potem cała inwestycja w Termy Bania, która pochłonęła już ponad 80 mln. złotych, oznacza dla wszystkich mieszkańców Białki Tatrzańskiej ogromny przełom. Po dziś dzień ściąga bowiem turystów nie tylko z Polski, ale i zza granicy.

Termy Bania w sezonie letnim

Wszystko dla rodziny

– Zawsze marzyłem, aby w naszej Białce zrobić coś fajnego i na wysokim poziomie, aby miejscowość i gmina na tym zyskała. To, że marzenia udało się zrealizować w takiej skali zawdzięczam ciężkiej pracy całej mojej rodziny. Na szczęście, synów mam takich, że nie chcieli iść w świat, jak ja kiedyś, tylko zostali w Białce. Nie trzymałem siłą, sami chcieli. – wyznaje Pan Józef.

Starszy syn – Paweł  – jest obecnie na czele spółki zarządzającej Hotelem Bania i ośrodkiem narciarskim Bania Ski&Fun. Synowa – Katarzyna Dziubasik – prowadzi hotelowe SPA&Wellness Sielsko-Anielsko. Młodszy syn – Damian – produkuje armatki śnieżne Supersnow, które nie tak dawno naśnieżały stoki podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Korei Południowej. Karol Dziubasik, nestor rodu, ma 101 lat, ale jeszcze opowie, jaka bieda kiedyś była na Podhalu… choć jak się miało kawałek ziemi, to się dało przeżyć, więc on tą ziemię całe życie trzymał… 

Zdjęcia pochodzą z archiwum prywatnego Rodziny Dziubasików.