Beskidzka Mama Bloguje

Jaki powinien być hotel przyjazny dzieciom?

Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia, i tak, będąc już rodzicami 2 dzieci (obecnie lat 6, i 1 rok), bardzo zwracamy uwagę na miejsca naszej destynacji. Bierzemy pod uwagę przede wszystkim to, w jaki sposób są przygotowane na przyjęcie rodzin z dziećmi. Tuż po weekendzie majowym mieliśmy okazję odwiedzenia i przetestowania oferty Hotelu Bania w Białce Tatrzańskiej. Czy jest to hotel przyjazny dzieciom? Oceńcie sami. 

Góralska gościnność

Duże uznanie już od samego początku zdobywa obsługa hotelu. Doba hotelowa rozpoczyna się tu dość nietypowo, bo dopiero o 16.00. Stanowiło to utrudnienie dla logistyki naszej podróży, ale obsługa była na tyle miła, że nasz pokój został przygotowany już na 13.00. Miło będę także wspominała boy’a hotelowego (chyba imieniem Marcin), który widząc mnie z dzieckiem na rękach, nie tylko pomógł z bagażami, co należy do jego obowiązków, ale także rozłożył matę z zabawkami w pokoju hotelowym.

Albo pani sprzątająca hotelowe termy!

Bardzo ciepła, starsza już osoba, mówiąca gwarą, widząc mnie z bobasem na rękach, pomogła mi naprawić popsuty klapek, który niefortunnie rozwalił mi się w trakcie przejścia z szatni na termy, a który komicznie ciągnęłam za sobą nogą, bo nie miałam gdzie położyć małego, aby podnieść go z ziemi. To jej reakcja rozczuliła mnie najbardziej. Bez wahania podbiegła i zapytała co mi się stało w nogę, bo wyglądało jakbym kulała. Jej szczerza i spontaniczna reakcja wprawiła mnie w ogromne zakłopotanie – starsza osoba schylająca się po mój klapek i naprawiająca go… Potem pogawędziłyśmy jeszcze chwilę na temat tego jakiego „wypasionego” mam synka, a kiedy wspomniałam, że karmię piersią to już w ogóle mi pogratulowała, co nieczęsto się zdarza, jak pewnie same wiecie…

Swojskie klimaty

Ci co mnie znają wiedzą, że lubię swojskie klimaty. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, pierwsze co zrobiłam, po zameldowaniu się, to poszłam na spacer z moim 11 miesięcznym wtedy bobasem. Urzekła mnie panorama Tatr, napotkany po drodze Baca i stado owieczek, które spotkałam wędrując jedną z bocznych dróg nieopodal hotelu.

Taki właśnie też jest sam hotel…swojski, nie tylko z nazwy…Góralski klimat czuć tu od samego wejścia. Architektura, wystrój, jedzenie – wszystko nawiązuje do korzeni rodzinnych Państwa Dziubasików – właścicieli obiektu.

Z resztą przechadzając się hotelowymi korytarzami, można poznać całą historię hotelu, która jest niesamowita. To ciężka praca sprawiła, że dzisiaj właściciele tego prestiżowego obiektu, mogą pochwalić się pięknym hotelem, termami i ośrodkiem narciarskim. O historii tego rodzinnego biznesu pisałam Wam TUTAJ.

Pokój rodzinny

Pokój hotelowy dla rodziny z dziećmi, w którym spędziliśmy nasz pobyt, składał się z przedpokoju, 2 obszernych pokoi i 2 łazienek. Dla rodziców przewidziano bardzo wygodne łóżko małżeńskie. Córka spała na dostawce w osobnym pokoju. Dla małych dzieci, można otrzymać także łóżeczko, oczywiście w góralskim klimacie. Miłym akcentem na powitanie były krówki. To co mnie przypadło szczególnie do gustu to codziennie świeża woda z okolicznych rozlewni.  

Nasz pokój mieścił się na tym samym poziomie co korytarz prowadzący do term. Stanowiło to duże ułatwienie przy przemieszczaniu się wózkiem. Pokój otwieraliśmy za pomocą specjalnych zegarków, którymi można było nawet płacić np. za kawę w lobby czy obiad w restauracji.

To co okazało się niezwykle przydatne, to tzw. pokój gospodarczy, mieszczący się na korytarzu, gdzie goście mogli skorzystać z kuchenki mikrofalowej, deski do prasowania, żelazka, naczyń i sztućców. Ja podgrzewałam tam małemu posiłki.

Rodzinne śniadania jak u mamy

Śniadania to coś czego nie zapomnę. Nigdzie indziej nie spotkałam się z dechą swojskich wędlin, serów oraz domowych wypieków. Dzieci zajadały się tradycyjnymi racuchami lub naleśnikami. My rozkoszowaliśmy się świeżo parzoną kawą z ekspresu. Do moich ulubionych przysmaków należały zawsze świeże owoce, świeżo wyciskane soki (marchew, burak) oraz najlepsza jajecznica na boczku jaką kiedykolwiek jadłam! Do tego nikt nie patrzył na nas krzywo kiedy na jadalnię wjechaliśmy wózkiem, a nawet wtedy kiedy z naszego stolika dochodziły donośne okrzyki radości najmłodszej latorośli. Wszędzie dookoła można było spotkać rodziny z dziećmi.

Górska Kraina czyli sala zabaw – hotel przyjazny dzieciom

Niemałą niespodzianką okazała się własna sala zabaw (z animacjami w sezonie) z której można było korzystać od rana do 22.00. Jest tu coś i dla maluchów i dla starszaków. Zaskoczyła mnie szczególnie toaleta, do której prowadzą dwoje drzwi.  

Plac zabaw przy hotelu 

Największe uznanie moich dzieci, tuż po wspomnianej sali zabaw, zdobył zewnętrzny plac zabaw, gdzie wszystkie atrakcje, łącznie z dmuchańcami, karuzelami, oponami, były dla gości hotelowych zupełnie za darmo.

Królową atrakcji dla dzieci pozostaje jednak niezmiennie Terma Bania – TUTAJ opisałam Wam dokładnie jakie atrakcje dla dzieci tam znajdziecie. A dodatkowo w sezonie letnim, na zewnątrz otwierana jest strefa zabawy. W maju nie było szans z niej skorzystać, ale jeśli ktoś z Was wybiera się w najbliższym czasie, to na pewno go nie ominie.

Jaki więc powinien być prawdziwy hotel przyjazny dzieciom?

Myślę, że tworzony z pasją przez rodziny – dla rodzin. Gdzie każdy gość czuje się zaopiekowany – tak jak członek rodziny… oczywiście wszystkie namacalne atuty jak sala zabaw, plac zabaw, termy jak najbardziej na plus, ale to właśnie góralską gościnność zapamiętam na długo i chętnie będę tu wracać.

Artykuł powstał we współpracy z Hotelem Bania **** Thermal & Ski w Białce Tatrzańskiej. 

Które atrakcje Waszym zdaniem zasługują na największą pochwałę?